Search icon

Gdyby karp krzyczał, może okazano by mu współczucie

carp-2803949_1920.jpg

Wywiad z dr Krzysztofem Wojtasem, kierownikiem utworzonego niedawno w CIWF departamentu do spraw ryb.

 

Na początek pytanie, które zawsze jest pierwszym zadawanym w tym temacie: czy ryby odczuwają ból? Niestety wciąż pokutuje przeświadczenie, że ryby są tymi zwierzętami, które nic zupełnie nie czują i wciąż trzeba tę kwestię wyjaśniać na nowo.

Faktycznie powszechna wiedza ludzi na temat ryb jest dość skromna. Wciąż pokutuje dziwne i kompletnie nieuzasadnione przekonanie, że ryby nie czują bólu. Nauka tymczasem nie ma na ten temat większych wątpliwość. Ryby posiadają wszystkie struktury niezbędne do świadomego odczuwania bólu. Mają receptory bólowe, włókna nerwowe i odpowiednie struktury mózgu. Wiemy też, że ryby bardzo szybko uczą się unikania bólu, a jeśli da się im taką możliwość potrafią same aplikować sobie środki przeciwbólowe.
Debata na temat ryb nie powinna się jednak ograniczać tylko do samego odczuwania bólu. Ryby są błędnie postrzegane jako prymitywne, pierwotne stworzenia. To prawda, że zwierzęta lądowe ewoluowały z form wodnych, ale te, które zostały w wodzie, nigdy nie przestały się rozwijać. Innymi słowy, ryby w żaden sposób nie są bardziej prymitywne od np. ssaków, po prostu przystosowały się do innego środowiska. Należy także pamiętać, że ryby to w rzeczywistości ponad 33 000 gatunków. To więcej niż wszystkich gatunków ssaków, ptaków, gadów i płazów razem wziętych.
Badania naukowe dowodzą, że ryby prezentują zachowania wymagające bardzo dużej inteligencji, mają rozwinięta pamięć długoterminową i potrafią pamiętać wydarzenia sprzed kilku lat. Naukowcy zaczynają rozumieć inną specyfikę zachowań ryb. Dzięki temu wciąż pojawiają się coraz bardziej zaskakujące i rewolucyjne badania dotyczące inteligencji tych zwierząt. Okazuje się na przykład, że Wargatek sanitarnik (ryba czyściciel) potrafi rozwiązać pewne zadania logiczne, których nie są w stanie rozwiązać szympansy czy orangutany, które przecież zawsze przytacza się jako przykład jednych z najinteligentniejszych zwierząt. Okazuje się także, że ryby potrafią używać narzędzi, budować niesamowite struktury, a nawet aktywnie współpracować pomiędzy gatunkami, a to zjawisko rzadkie nawet u ssaków.
Niewiele osób wie na przykład o tym, że ryby wydają dźwięki. Produkowane są one w różny sposób zależnie od gatunku i służą np. do odstraszania intruzów, wabienia samic czy ostrzegania towarzyszy w stadzie lub rodzinie przed niebezpieczeństwem. Tak więc powiedzenie, od którego Pani zaczęła o rzekomym braku głosu u ryb jest także nieprawdziwe. Niestety wydawane przez ryby dźwięki nie są słyszalne dla ludzkiego ucha, a szkoda, bo może gdyby karp wydawał słyszalne dźwięki ludzie okazaliby mu więcej współczucia i litości.

O jakiej właściwie skali mówimy, kiedy mówimy o hodowli ryb czy też połowach?

Bez wątpienia ryby są najbardziej wykorzystywanymi zwierzętami na Ziemi. Co roku w celach konsumpcyjnych zabija się nawet do 3 bilionow ryb. Jest to liczba, którą ciężko sobie wyobrazić. Dla przykładu powiem, że szacuje się, iż w dotychczasowej historii naszej planety, Ziemię zamieszkiwało 107 miliardów ludzi. Tymaczasem co roku zabijamy dla celów konsumpcyjnych 28 razy tyle ryb.
W kontekście ryb dużo mówi się o przełowieniu oceanów, zrównoważonym rybołówstwie i hodowli oraz o wpływie na środowisko. To ogromnie ważne tematy, ale często zapomina się o tym, że każda z tych 3 bilionów ryb to czujące stworzenie. Niestety zarówno w hodowli, jak i podczas połowów, ryby spotyka niewyobrażalna wręcz ilość cierpienia.

2.jpg (1)

Co jest największym problemem dobrostanowym w hodowli ryb?

Ryby hoduje się w różny sposób. Łososie najczęściej utrzymuje się w podwodnych klatkach ulokowanych na morzu, stosunkowo niedaleko od brzegu. Pstrągi zwykle utrzymuje się w betonowych basenach z przepływem wody. Karpie z kolei pochodzą z hodowli stawowych. Coraz częściej inwestuje się także w tzw. RAS, czyli hodowlę ryb w systemie zamkniętego obiegu wody. To bardzo nowoczesne i wydajne hodowle.
Problemy dobrostanowe w hodowli ryb są bardzo różne i zależą bezpośrednio od systemu hodowli oraz od gatunku. Głównym problemem w intensywnej hodowli ryb, jest zwykle bardzo duże zagęszczenie powodujące stres, uszkodzenia ciała, występowanie pasożytów i różnego rodzaju chorób. Pojawia się więc stosowanie antybiotyków i różnego rodzaju środków lub praktyk pasożytobójczych. Duże zagęszczenie wpływa także na jakość wody, co ma dla ryb niebagatelne znaczenie.
Ryby są też często hodowane bez przykładania większej uwagi do ich naturalnych potrzeb. Ryby flądrokształtne na przykład mają silną potrzebę zagrzebywania się w piasku. Tymczasem w większości przypadków hoduje się je w klatkach, gdzie zmuszone są do leżenia na gołej siatce. Gatunki potrzebujące schronienia są go zwykle kompletnie pozbawione. Łososie z kolei są rybami, które w naturze przemierzają ogromne dystanse i mają silną potrzebę migracji. W hodowli natomiast są takiej możliwości kompletnie pozbawione. Naukowcy coraz odważniej opisują i interpretują zjawisko łososi, które w harakterystyczny sposób nieruchomo utrzymują się w toni wodnej tuż przy siatce. Z badań wynika, że zwierzęta te doświadczają stanu, który można by nazwać głęboką depresją.

A więc życie ryb w hodowli nie należy do najprzyjemniejszych.

Niestety tak. Dodatkowo ryby poddaje się wielu bolesnym i stresującym zabiegom takim jak sortowanie, szczepienia, głodzenie przed transportem. Ogromnym problemem jest także brak humanitarnego uboju. Ryby w znaczącej większości przypadków poddaje się ubojowi bez wcześniejszego oszołomienia, przy zachowaniu pełnej świadomości. Ze względu na anatomie ryb i fakt iż są zwierzętami zmiennocieplnymi w niektórych przypadkach ich cierpienie może trwać nawet kilka godzin. Kilka godzin okropnych męczarni, bo często zdarza się (zwłaszcza podczas połowów ryb dziko żyjących), że ryby są patroszone przy zachowaniu pełnej świadomości.
Całe szczęście sytuacja powoli się zmienia i istnieją już hodowle, a nawet kutry rybackie (na razie tylko w Holandii i USA), które stosują humanitarny ubój ryb. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności już w 2009 r. opublikował raporty dotyczące humanitarnego uboju ryb. Komisja Europejska wystosowała kilka tygodni temu obszerny raport odnośnie uboju i transportu ryb. Na działania legislacyjne w tej sprawie przyjdzie nam jeszcze poczekac, ale niewątpliwie temat dobrostanu ryb zaczyna być traktowany coraz bardziej poważnie.

Skoro jesteśmy przy uboju ryb. Świąteczne karpie, jak Pan postrzega to zagadnienie?

Polskie karpie hodowane są w dużych ekstensywnych stawach. Część pożywienia pozyskują z naturalnych źródeł. Dokarmiane są z kolei paszami pochodzenia roślinnego, czyli ich hodowla nie wpływa na ryby dziko żyjące. Porównując więc w rachunku dobrostanowym hodowla karpia wypada znacznie lepiej niż hodowla wielu innych gatunków ryb a już zwłaszcza tak bardzo popularnych łososi. Problem polega jednak na tym, w jaki sposób obchodzimy się z karpiem. Droga karpia ze stawów na świąteczny talerz jest długa i niestety w wielu przypadkach makabryczna. Karpie transportowane są do marketów gdzie przebywają w kadziach w ogromnym stłoczeniu. Jeżeli popatrzymy na to z perspektywy karpia, czującego zwierzęcia o niesamowitej pamięci, inteligencji, rozbudowanym czuciu skórnym to cały ten okres jest pasmem niewyobrażalnego stresu i cierpienia.
Karpie na święta budzą duże emocje, bo ich cierpienie jest powszechnie widoczne. Uważam, że proceder sprzedaży żywych karpi powinien się jak najszybciej skończyć.
Muszę jednak podkreślic, że inne ryby które na co dzień widzimy na na sklepowych półkach doświadczyły bardzo podobnego losu. Różnica polega jedynie na tym że odbyło się z dala od naszego wzoku.