Search icon

Rosnący rachunek wobec planety

2 sierpnia obchodzimy Dzień Długu Ekologicznego (ang. Earth Overshoot Day), czyli moment, w którym wykorzystaliśmy roczne zasoby takie jak gleba, woda, lasy czy paliwa kopalne. W tym momencie zaczynamy żyć na rachunek planety. Stan taki trwa od ponad 30 lat, gdzie pierwszy raz miał miejsce 19 grudnia 1987 roku. Dokładna data dnia długu jest oczywiście ruchoma, a jej umiejscowieniem w kalendarzu zajmuje się Fundacja Nowej Ekonomii, doglądając stanu naturalnych magazynów. Rozrzut pomiędzy grudniem a sierpniem ukazuje, jak bardzo przez te trzy dekady przestrzeliliśmy z naszą konsumpcją. Tegoroczne potrzeby ludzkości to 1,7 Ziemi. Dlaczego nie możemy dalej się zadłużać?

projekt-strona.jpg

Palma za dużo

Nasza planeta ma ograniczone możliwości regeneracji. Lasy potrzebują czasu na odrośnięcie, dwutlenek węgla musi zaliczyć obieg w przyrodzie, a ławice ryb rozmnożyć się do rozmiaru sprzed połowów. Przekraczając takie roczne możliwości ziemskiego ekosystemu, zaczynamy żyć na rachunek, czym stawiamy w trudnej sytuacji nie tylko siebie, ale i kolejne pokolenia. Najbardziej niebezpieczne w tym jest to, że straty nie rosną równomiernie wobec nadmiaru zużycia, a się kumulują. Jeśli zetniemy hektar lasu więcej, to mniej będzie nie tylko drewna, ale również zwierząt, roślin czy pochłoniętych gazów cieplarnianych. Pozorna obfitość środowiska nie ułatwia ludziom dostrzeżenia, że jesteśmy coraz bliżej scenariusza jednego drzewa za dużo.

Historia mieszkańców Wyspy Wielkanocnej powinna być najlepszym przykładem tego, jak niebezpiecznie jest przekraczać granice wydolności środowiska. Kiedy pierwsi Europejczycy pod wodzą holenderskiego admirała Roggeveena przybili do brzegów wyspy, odkryli ruiny cywilizacji, po której pozostało niewiele więcej niż dwa tysiące wygłodzonych ludzi, wyjałowiona ziemia i ogromne pomniki. W ciągu kolejnych dekad badacze poznawali historię ludu Rapa Nui, który zapewne nieświadomie popełnił jeden błąd przekreślający całkowicie przyszłość. Ściął o jedną palmę za dużo. Jak domino upadły najpierw ekosystem wyspy, następnie rolnictwo i gospodarka, a ostatecznie samo społeczeństwo.

rapa-nui-2411800_1920.jpg

Planeta się kurczy

Planeta się kurczy, jak to słusznie ujął Philip Lymbery w Farmagedonie, a laur zasługi za to należy się hodowli przemysłowej. Tak, to właśnie w jedzeniu zwierząt nasz nadmiar konsumpcji jest szczególnie wysoki. Produkcja mięsa na masową skalę jest prawdopodobnie najbardziej nieoptymalnym i nieekologicznym sposobem pozyskiwania żywności przez człowieka. Pomiędzy nasionem soi, małym prosiakiem, a kotletem na talerzu znajduje się ogromna wyrwa, którą wypełniają zużyte hektary roślin, litry wody oraz beczki ropy. Z kalorii płodów rolnych zainwestowanych w paszę odzyskujemy jedynie 30 procent1 ich wartości w formie mięsa i nabiału. Podobnie jest ze stratą ropy, bez której obsługa ciągnących się po horyzont mono upraw nie byłaby możliwa oraz wody będącej powoli towarem ekskluzywnym w wielu miejscach na świecie. Tracimy, a nie zyskujemy.

Powiedzieliśmy już o nieopłacalności, ale wymagającym uwagi jest również negatywny ślad ekologiczny, jaki hodowla przemysłowa oraz produkcja paszy pozostawiają za sobą. Intensywne wykorzystanie gleby uprawnej, z uporem traktowanej całą tablicą Mendelejewa, prowadzi do jej szybkiej transformacji w bezwartościowe nieużytki. Niemniej popyt na mięso i produkty odzwierzęce nie maleje, więc podaż obraca w pustynię kolejne żyzne tereny. Wypróżnia się całe naturalne zbiorniki z wody wymaganej do pojenia zwierząt oraz nawadniania pól. Hodowla naraża jednocześnie rzeczne arterie oraz zasoby wód gruntowych na ryzyko skażenia toksycznymi odpadami z krwawych lagun2 przy fermach. Planeta się nie tylko kurczy, ale zamienia w nieprzyjazne życiu miejsce.

Spłacić dług

Wbrew twierdzeniom głoszonym przez różne postacie świata biznesu oraz polityki, których wiarygodność nie jest zbyt wysoka, nie możemy pozwolić sobie na dalszy przerost konsumpcji nad możliwościami świata. Zabieramy, przetwarzamy, a następnie wyrzucamy. Bez refleksji czy nie jest to przypadkiem już za dużo. Mieszkańcy Rapa Nui nie potrafili sobie tego wyobrazić i właśnie to stało się ich zgubą.

Dług nie jest mały, ale przewagę daje nam to, że jesteśmy świadomi jego istnienia. Dzięki tej wiedzy możemy go powoli i systematycznie spłacać. Jesteśmy na to gotowi czy raczej wolimy zmierzyć się z konsekwencjami? Nie bez powodu wielokrotnie padało tutaj sformułowanie „nasza planeta”. Innej obecnie nie mamy.

Autor: Michał Michałowski

---

1 Farmagedon, Philip Lymbery & Isabel Oakeshott, str. 340

2 http://grist.org/food/these-aerial-shots-of-factory-farming-look-like-bloody-zombie-wounds/