Ikona wyszukiwania

Okja – filmowa baśń czy historia oparta na faktach?

News Section Icon Opublikowane 13.07.2017

Prawa zwierząt, choć zyskują coraz większą uwagę społeczeństwa, mają jednak problem z przebiciem się do środków masowego przekazu czy wpisaniu się w kulturę obecnego pokolenia. Mówi się o nich okazjonalnie na kanałach informacyjnych czy podczas programów śniadaniowych, ale nie są to medialne formaty, które cieszyłby się największą oglądalnością. Inaczej jest jednak z Netflixem, który z powodzeniem konkuruje z ogromnymi telewizjami i stale poszerza swoją widownię. Premierę tam miał niedawno film „Okja”, który w tle losów młodej dziewczynki Mi-ji oraz jej świnki pokazuje niekoniecznie pozytywny stan świata.

Okja.jpg
Źródło: Netflix

Tytułowa Okja jest wyhodowaną w wyniku inżynierii genetycznej super świnią, która ma być rozwiązaniem na głód trapiący świat. Ona i jej 25 krewniaków, które estetycznie prezentowały się najlepiej, przekazano małym rolnikom z całego świata, a wszystko to w ramach pijarowego manewru hodowlanej korporacji. Pozostałe świnie, które z powodu defektów genetycznych nie nadawały się do pokazania publice, umieszczono w ogromnej fermie przemysłowej. Tam wyczekują one na chwilę, gdy w firmie podjęta zostanie decyzja o zebraniu „plonów”.

Mała Okja trafiła do południowokoreańskiego ekologicznego farmera, z którym mieszka jego wnuczka Mi-ji. Świnka rośnie wraz z dziewczynką, wspólnie się bawią, spędzają razem całe dnie, a wszystko zmienia się po dekadzie, gdy pracownicy korporacji wybierają ją zwyciężczynią pijarowej kampanii i zabierają do Nowego Jorku. Mi-ji wyrusza na pomoc przyjaciółce, a na swojej drodze spotyka aktywistów Frontu Wyzwolenia Zwierząt, agresywnych ochroniarzy korporacji czy pracownika hodowli z pistoletem przystawionym do głowy Okji.

okja2.jpg
Źródło: Netflix

Filmowa korporacja motywuje swoje działania, poza zyskiem oczywiście, chęcią zakończenia głodu na świecie. Ogromna genetycznie wyhodowana świnia ma być rozwiązaniem pustych. Jednak ze względu na coraz powszechniejsze uprzedzenie wobec wszystkiego, co związane z nauką, opowiedziano konsumentom bajkę o miłych rolnikach opiekujących się zwierzętami na swoich małych farmach. Przerysowana rzeczywistość, ale czy nie brzmi to znajomo?

Okja wcale nie jest fantastyką naukową. W ciągu ostatnich lat systematycznie wzrasta liczba wzmianek o inżynierii super zwierząt, które zwiększą wydajność hodowli. Czy wiedzieliście, że część mięsa, jaka trafia na talerze, pochodzi właśnie od takich już „ulepszonych” osobników? Modyfikacje dokonane zostały w bardziej tradycyjny sposób, a ich celem było rozprzestrzenienie się wśród krów defektywnego genu odpowiedzialnego za nadmierny przyrost mięśni. Zwierzęciu utrudnia to znacznie normalne funkcjonowanie, ale takowym nie określilibyśmy życia w hodowli przemysłowej.

Czy hodowla takich Okji rozwiązałaby problem głodu na świecie? Wątpliwe, ale obecne próby wykarmienia ludzkości są bardzo podobne. Szuka się sposobu dostarczenia każdemu na talerz kawałka mięsa, a nie po prostu jedzenia. Jak to ujął Martin Caparrós w swoim bestselerze „Głód” – Nie ma możliwości, by ponad 7 mld ludzi mogło jeść mięso. Środowisko tego po prostu nie wytrzyma. Wyprodukowanie żywności pochodzenia zwierzęcego wymaga wielokrotnie więcej nakładów energetycznych, wody i … roślin, które sami przecież też jemy.

okja3.jpg
Źródło: Netflix

Wraz z Mi-ji oraz towarzyszącymi jej aktywistami Frontu Wyzwolenia Zwierząt zaglądamy w filmie do hodowli, w jakiej żyją super świnie. Ponure miejsce pełne stłoczonych zwierząt dreptających w błocie. Na rzeź prowadzą ich pracownicy, którzy nie oszczędzają im stresu i raz za razem zadają uderzenia elektrycznymi poganiaczami. Wszystko kończy się strzałem w głowę. Następnie martwe truchło trafia na linię produkcyjną, gdzie dzielone jest na coraz to mniejsze porcje mięsa. Nie trzeba nawet oglądać filmu, by to zobaczyć. Wystarczy wizyta w typowej hodowli przemysłowej.

„Okja” przedstawia świat, w którym popyt na mięso stale rośnie. Tym szybciej im bardziej konsumenci dają się oszukiwać na temat jego pochodzenia. Pozostaje tutaj już ostatnie pytanie – czy jednym z nich będziesz ty?

Tekst: Michał Michałowski

Globe

Używasz przestarzałej przeglądarki, której nie obsługujemy. Uaktualnij swoją przeglądarkę, aby poprawić bezpieczeństwo.

Jeśli masz więcej pytań na ten temat lub inną sprawę, skontaktuj się z nami pod adresem kontakt@ciwf.pl. Na wszystkie pytania odpowiadamy w ciągu dwóch dni roboczych. Jednak ze względu na dużą liczbę korespondencji, jaką otrzymujemy, czasami może to potrwać nieco dłużej. Prosimy, poczekaj aż odpowiemy na Twoje pytanie. Ewentualnie, jeśli Twoje zapytanie jest pilne, możesz skontaktować się z nami bezpośrednio dzwoniąc pod numer +48 22 428 23 56  (od poniedziałku do piątku od 9 do 17:30).