Search icon

Śledztwo na polskich fermach

RAPORT ŚLEDCZYCH – MARZEC 2017

W Polsce przeprowadziliśmy śledztwo na fermach świń w marcu 2017 roku. Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z tego śledztwa. Przemysłowa hodowla świń to m.in. zamykanie loch w metalowych kojach porodowych. To metoda, która dominuje w chowie przemysłowym tych zwierząt w Polsce od około 10-15 lat. Tu najbardziej oczywistym problemem, która pojawia się, jest fakt, że świnie - matki w takich kojcach porodowych nie są w stanie w ogóle swobodnie się poruszać – ani chodzić, wstawać czy obracać się, ponieważ metalowe pręty krępują i ograniczają ich ruchy do minimum. Brak takiej swobody powoduje oczywisty wielki stres u tych inteligentnych zwierząt. A my po raz kolejny widzimy hodowlę przemysłową kolejnego już gatunku zwierząt, w którym pojawia się metalowy przedmiot, który jest dla nas oczywistym symbolem cierpienia – klatkę. Czy naprawdę takiej hodowli chcemy w Polsce?

P1270021.png

Lochy w takiej hodowli nie mają żadnej ściółki, a więc żadnej opcji budowania gniazd przed porodem (która to czynność jest ich naturalną potrzebą), a jedyną możliwością zobaczenia swoich prosiąt jest sytuacja, w której małe zwierzęta same pojawiają blisko głowy lochy – matki podchodząc do niej. Jak wykazało nasze śledztwo, aż 90% świń w kojach ustawionych było głowami w kierunku ścian. To kolejny czynnik stresogenny, ponieważ zwierzę tak ustawione nie wie co dzieje się za nim i nie może się w żaden sposób odwrócić. Zamknięcie w metalowym kojcu, w tak niewygodnej pozycji, trwa nawet do 6 tygodni. Aby zwiększyć komfort podczas swojego leżenia, lochy próbowały jeszcze bardziej wyciągnąć nogi pomiędzy prętami, ale ponieważ ich ruchy były bardzo ograniczone, powodowało to jedynie dalszy dyskomfort i ból.

Śledczy obserwowali także lochy, które były bliskie porodu lub właśnie go miały. Było to łatwo zauważalne, ponieważ lochy próbowały ponownie znaleźć pozycje, które złagodziłyby ich ból, ale było to również niemożliwe. Świeżo urodzone prosięta, które cierpiały na niedotlenienie, było pozostawiane na uboczu i tylko na jednej fermie właściciel powiedział, że dostaną zastrzyk adrenaliny.

P1270315.png

Intensyfikacja produkcji oznacza również, że producenci chcą, aby lochy rodziły jak najwięcej prosiąt, ale w wyniku tego lochy mają niewystarczającą liczbę sutków, co powoduje, że prosięta walczą o dostęp do pokarmu u matki. Najczęstszymi obrażeniami u świń były jednak urazy nóg, które wydawały się nieleczone. Niektóre lochy miały też owrzodzenia na ciele i racice, które były przerośnięte.

Jeśli chodzi o dobrostan psychiczny, zestresowane świnie żuły własne języki, gryzły metalowe pręty i śliniły się. Często były przerażone pojawianiem się człowieka, którego obecność czuły i słyszały za sobą, ale nie mogły się obrócić, więc próbowały się oglądać za siebie ze strachem w oczach.

P1260715.jpg
P1260953.jpg
P1270021.jpg
P1270027.jpg
P1270061.jpg
P1270081.jpg
P1270240.jpg
P1270382.jpg
P1270315.jpg
P1270489.jpg
P1270509.jpg (1)
P1270545.jpg
P1270720.jpg
P1270759.jpg
P1270742.jpg
P1270766.jpg
P1270803.jpg
P1270830.jpg
P1270770.jpg
P1270839.jpg
P1270857.jpg
P1270867.jpg
P1270870.jpg
P1270933.jpg
P1270880.jpg
P1270935.jpg

WYNIKI ŚLEDZTWA

W Polsce hoduje się prawie milion świń na rozród. Spędzają one większą część swojego życia w ciasnych metalowych kojcach. W hodowli przemysłowej wyeksploatowane samice zwykle wymienia się po 6 porodach. Nasi śledczy zauważyli szereg nieprawidłowości na skontrolowanych fermach:

  • Zwierzęta trzymane w kojcach nie miały możliwości poruszania się, swobodnego wstawania i kładzenia się, co spowodowało u nich problemy ze zdrowiem t.j.: osłabienie kończyn, trudności ze staniem, przerośnięcie racic i ogromny stres.
  • Przetrzymywane były na betonowej posadzce, która przyczynia się do powstawania kulawizn i odleżyn, u części zwierząt zaobserwowano owrzodzone rany.
  • Na jednej z ferm świnie były bite kijami i innymi przedmiotami, kiedy po niedawno przebytym porodzie nie miały siły się podnieść.
  • Na jednej z ferm niedotlenione prosięta zostały pozostawione na śmierć, bez żadnej pomocy weterynaryjnej.
  • Na jednej z ferm prosięta były trzymane przez pracowników za kończyny, co ewidentnie sprawiało im ból.
  • Zupełny brak ściółki, która zaspokaja u świń potrzebę budowania gniazda i chroni ich kończyny przed otarciami.
  • Zestresowane świnie żuły języki, gryzły metalowe pręty i śliniły się.
  • Unieruchomione matki nie były w stanie kontrolować, co się działo z prosiętami, próbowały zbliżyć się do nich, co w zamknięciu było niemożliwe.
  • 90% świń na wszystkich skontrolowanych fermach było trzymanych w pozycji, w której były skierowane głową do ściany, a tyłem do korytarza, bez możliwości obrócenia się.
  • Na jednej z ferm świniom wstrzykiwano oksytocynę, by chętniej karmiły młode.
  • Starsze prosięta gryzły matki w ogony, drapały po brzuchu, przed czym te nie mogły się chronić, zaobserwowano wiele zadrapań na brzuchach zwierząt.
  • Ranne zwierzęta nie otrzymywały pomocy weterynaryjnej, rany nie były leczone.
  • Świnie zmuszone były do załatwiania się w miejscu, w którym leżą, co jest wbrew ich naturze.
  • Prosięta miały poprzycinane ogonki i zęby, były wykastrowane.